„My Przedsiębiorcy”, Ja Konsument – komentarz niezależny

628
0
Udostępnij:


W środę, 5 lutego 2020r. o godz. 17.30 odbędzie się spotkanie lokalnych przedsiębiorców z Burmistrzem Opola Lubelskiego. To inicjatywa oddolna właścicieli sklepów, hurtowni, wśród których są także rolnicy i konsumenci. Wszyscy w tej grupie są zgodnie świadomi zagrożeń, jakie niosą dla nich i dla przedsiębiorczej społeczności gminy i powiatu, plany powstania kolejnego sklepu „wielkopowierzchniowego” na terenie naszego niewielkiego miasta.

Do spotkania dojdzie za sprawą pisma podpisanego przez kilkadziesiąt osób, złożonego w grudniu 2019r., w treści którego zamieszczona jest prośba „o ochronę lokalnego biznesu poprzez zablokowanie budowy kolejnych wielkopowierzchniowych sklepów w Opolu Lubelskim”. Podczas spotkania będzie także poruszony temat zawiązania stowarzyszenia, reprezentującego interes lokalnych przedsiębiorców, integrującego to środowisko, a także mogącego pełnić rolę edukacyjną, poprzez poszerzanie świadomości społecznej w zakresie problematyki związanej z przedsiębiorczością.
Rynek lokalny to „system naczyń połączonych”, więc to nie tylko sklepy spożywcze mogą ponieść straty, czy też nie poradzić sobie w starciu z zewnętrznym, obcym kapitałem. Chodzi tu także m.in. o hurtowników, butiki, księgarnie, sklepy AGD i elektroniki, drobnych handlowców, pracowników zatrudnianych w miejscowych firmach oraz inne powiązane z tymi branżami działalności, takie jak rolnictwo, produkcja, czy też usługi.
W odpowiedzi na pismo Burmistrz Sławomir Plis zaproponował spotkanie w w/w terminie, w celu omówienia problemu zgłaszanego przez Przedsiębiorców.

Czy „wprowadzenie się” do Opola Lubelskiego kolejnej wielkiej sieci handlowej, doprowadzi do pogłębienia problemów drobniejszego, lokalnego biznesu? A może dojdzie do upadku lokalnej przedsiębiorczości? Tego typu obawy nie są odosobnione, gdyż podobny problem dotyczy już wielu miejsc w Polsce, o czym świadczą np. artykuły w mediach internetowych poruszające tę tematykę: „Przykład likwidacji polskiego handlu jest przykładem kolonizacji polskiej gospodarki przez kapitał zagraniczny i tym samym sprowadzanie Polaków z poziomu właścicieli przedsiębiorstw handlowych do poziomu jedynie niskopłatnych pracowników.”

W tym jak widać szerokim problemie, zasadnie pojawia się również głos konsumentów. Konsument zazwyczaj nie rozpatruje tych kwestii zbyt głęboko, nie musi myśleć długofalowo jak przedsiębiorca, a kieruje się raczej kieszenią i wygodą. Problem, którego jednak konsumenci mogą nie dostrzegać, jest szerszy i bardziej złożony. Prawdopodobne jest, że pod naciskiem wielkich sieci, aktywność przedsiębiorcza w społeczeństwie może się zatracać. Za sprawą – z jednej strony – konieczności dostosowania się do reguł, gdzie na małym lokalnym rynku, udział wielkich sieci ogranicza mieszkańcom możliwość prowadzenia i rozwijania własnej działalności gospodarczej, a z drugiej – do masowego adaptowania się w naszym kraju takiej formy konsumpcji, której sprzyja ekspansja wielkiego, często obcego kapitału. A już szczególnie w branży handlowej. Gdy młodzi ludzie, przyszli przedsiębiorcy, stracą możliwość wyrównanej konkurencji przy planowaniu własnej przyszłości, będą musieli albo mentalnie zaadoptować w swojej świadomości taką szkodliwą sytuację jako normę, albo pozostanie im opuścić rodzinne strony, aby gdzieś indziej szukać szans na dorobek i realizowanie swoich ambitnych celów. To już się dzieje, młodzi i nie tylko młodzi ludzie opuszczają swoje miejscowości. Kierują się tam, gdzie jest więcej możliwości, niż tylko staranie się np. o dotację państwowe „na biznes”, który i tak szybko zreflektuje rynek, tym bardziej z udziałem obcego kapitału.

Nie jest to odosobniona wizja i czarno-wróżenie. Fakty mówią same za siebie. Widać to jak na dłoni, szczególnie gdy młodzi, aktywni, wierzący jeszcze w „wolny rynek” ludzie, wyjeżdżają masowo za granicę w poszukiwaniu zarobku i szans na rozwinięcie skrzydeł. Bo czy można uznać, że w Polsce istnieje „wolny rynek”? Czy to przypadkiem nie jest fałszowanie realiów, zestawianych tylko z tym, że są jednostki, którym udaje się coś osiągnąć w pewnych, wyjątkowych sytuacjach? Za sprawą obciążeń stojących na drodze przedsiębiorcy, biurokratyzacji, nadmiernych kosztów pracy, nagminnej ingerencji państwa w sektor prywatny, nastawienia systemu na redystrybucję, mierzenie bogactwa i dobrobytu poprzez ilość pieniędzy zgromadzonych w budżecie państwowym zamiast w portfelach obywateli, narastające pro-socjalne ustawodawstwo itp., to wszystko sprawia, że jest bardzo trudno być przedsiębiorcą, rozwijać się i dawać konkurencyjną i lepszą ofertę niż obcy kapitał. To wstrzymuje rodzimy potencjał gospodarczy, który jeszcze istnieje, a na domiar złego taki stan rzeczy otwiera drzwi dla przejmowania rynku przez obcy kapitał.
Jak to się ma do tradycji rzemieślniczych i kupieckich, o których tak dumnie wspomina się podczas wielu wydarzeń i imprez, choćby w naszym regionie?
autor: Opolska TV / Paweł Januszek

 

 

Napisz komentarz

Udostępnij: