Plebiscyt SMS – „Ściema na medal”

925
0
Udostępnij:

Od jakiegoś czasu mnoży się w mediach, szczególnie w gazetach o zasięgu regionalnym, np. wojewódzkim od plebiscytów sms’owych. Widocznie pojawił się popyt na bycie „na medal”. Ten tekst napisany po kilku przemyśleniach i rozmowach, mam nadzieję, że nie urazi faktycznie zasłużonych i nagrodzonych w podobnych, jednak mniej namolnych, a bardziej wiarygodnych akcjach. Dlaczego na załączonym do felietonu obrazku widnieje Franek Dolas? Może dlatego, że potrafił odpowiednio sprytnie poprowadzoną, szulerską grą karcianą pozbawić zainteresowanych pieniędzy, dając im fory w pewnej fazie rozgrywki. Na końcu jednak to oni zostawali bez pieniędzy i towarów. Przechodząc do rzeczy…

Kilka słów jak organizować takie plebiscyty, najlepiej hurtem:
1. Wybrać szeroką grupę zawodową, która ma styczność z największa liczbą życzliwych ludzi np. sportowców, nauczycieli, kelnerów, fryzjerów …do wyboru do koloru.
2. Wymyślić tendencyjny ale chwytliwy tytuł plebiscytu, który nie potwierdza konkretnej fachowości lub działania, a raczej jest kompletnie ogólnikowy. Całkiem nieźle by brzmiał dodatek „na medal”, „najsympatyczniejszy”, w sumie to nie ważne, byle by brzmiał „naj”.
3. Zachęcić osoby nominowane, przygotowując gotowce z ich wizerunkiem do publikacji w sieci, i chwalebnym opisem – nawet nie potwierdzając tego opisu u źródła. W końcu to napisał ktoś nominując kandydata, więc coś prawdy w zgłoszeniu jest.
4. Można tez wybrać inny target i rozpocząć wyścig sms’owy po prestiż, wśród firm prywatnych albo zawodów, które potrzebują reklamy, gdyż mają wokoło konkurencję. A taki tytuł: „najlepszy [fąfą] roku”, np. dla sklepu z jakiejś branży, warty wydaje się być wyścigu po trofeum organizatora-wydawcy. O ile wśród fachowców chodzi o dowartościowanie nominowanego, to w prywatnym biznesie jest coś takiego jak konkurencja na rynku. Jest okazja wybić się ponad konkurencję. Wystarczy tylko się jakoś wpleść do plebiscytu, a to nie jest o dziwo wcale takie trudne. Poważnie. Wystarczy jeden życzliwy sms z poleceniem, nie ważne nawet od kogo nadesłany. Nawet od samego zainteresowanego. Pojawiając się w gronie zgłoszonych, już samą nominacją można się pochwalić i błysnąć na lokalnym rynku. Teraz pora na marketing promocyjny.

Gdy „PRZEBIJscyt” wystartuje dochodzi do tego, że właściciele i pracownicy firm dają się popularnie mówiąc wkręcić i sami pakietami wysyłają sms’y, namawiają swoich klientów, obniżają ceny produktów w zamian za sms’a. Zamiast wydać te pieniądze na tradycyjną reklamę, którą niestety uważają często za mało wartościową, wolą je stracić jak w hazardzie, by spróbować zgarnąć tytuł tego najlepszego. Tylko, czy to faktycznie jest wiarygodny naj-tytuł?
Czy ma sens np. „Nauczyciel na medal” albo „Najsympatyczniejszy lekarz”, lub kierowca wybrany sms’em?
Gala wręczania nagród – taaak, jest na sto fajer, nagrodę wręcza ktoś ważny, a koledzy po fachu tych nagrodzonych, którzy znają temat jak łyse konie przyglądając się zwycięzcy cmokają, że wcale nie są mniej na medal i mniej sympatyczni. Tyle, że ci przegrani najprawdopodobniej nie „pompowali” aż tak głosowania na siebie, gdzie i jak się tylko da.
Sympatię zdobywa się inaczej. Nie poprzez namawianie do głosowania, a po prostu sympatią. Medal zdobywa się w realnym współzawodnictwie a nie wirtualnym sms’owym
Niby wszystko by było prawie poprawne, ale są tu wady: nie każdego stać na wysyłanie płatnych sms’ów w setkach. Zwycięzcą okazać się może ten, który ma najwięcej pieniędzy albo największe parcie w promocji akcji na zdobycie w ten sposób popularności i reklamy.
Czy wygrywa ten najsympatyczniejszy, najlepszy? A może ten, kto albo ma najwięcej pieniędzy i chęci wygrania, bądź ten, który sam lub z pomocą pożytecznych przyjaciół najbardziej promuje swoją akcję.

Kto wychodzi na tym procederze najlepiej? O ile chodzi o osoby bardzo znane i plebiscyty telewizyjne, to wszyscy wiemy, że to jest zabawa, cała Polska głosuje np. sms’ami i wiadomo, że wygrywa ten najbardziej popularny, a czasem nawet i ten faktycznie najlepszy z najlepszych. Tu wyniki biorą się z tak dużej ilości głosów, że raczej w inny sposób nie zdobył by ich w liczbie setek tysięcy. Nominowany musi liczyć na statystyki, bo sam na siebie tyle sms’ów nie wyśle, ani nie wykupi tylu gazet z kuponami, żeby je wypełnić i dostarczyć do redakcji.
Podobnie gdy chodzi np. o „nadawanie” tytułów bliższych charakterowi społecznemu. Zazwyczaj, choć może też nie zawsze, każdy zgłoszony poczciwy społecznik to ktoś, kto działa dla innych, nie oczekując nagrody i poklasku. Taka osoba też nie czuje potrzeby nabicia głosów na siebie i potraktuje każdego zwycięzce-„rywala” z pokorą, ponieważ, tak jak w byciu społecznikiem nie chodzi o wyścig po trofeum, podobnie i w głosowaniu celem nie będzie dowartościowanie siebie tytułem. Na pewno nie w ten płatny, przynoszący korzyści gazecie sposób. W tym przypadku jest szansa, że nie liczy się ranking sms’owy, i to kto więcej zrobił dla innych, a promowanie działań o charakterze społecznym.
Jeżeli chodzi o ostatnio zauważalny wysyp przeróżnych innych kategorii plebiscytowych, to niestety już nie jest tak obiektywnie i zgodnie jak w przypadku tych doceniających działalność dobroczynną i społeczną.

Organizator plebiscytu, który nakręca chęć zdobycia tego bliżej nieokreślonego i niemierzalnego tytułu, tak na prawdę pozyskuje pieniądze na zwykłych ludziach, często wytwarzając złe emocje w danym środowisku, a już na pewno wśród konkurencji w przypadku prywatnych biznesów.
Ktoś, a właściwie jeden z nominowanych zyskuje, a kto traci? Wszyscy, którzy masowo włączyli się w te wysyłanie sms’ów, promocję, a nie udało im się ich tyle wysłać by osiągnąć tytuł.. Ale… te pieniądze lądują w kasie gazety organizującej plebiscyt. Gazeta lepiej schodzi, ludzie kupują aby zagłosować, a jak nie to przy pomocy telefonu 5 cyferek i sms za kilka złotych wysłany. No tak, trzeba zrobić Galę, dać nagrodę, zaprosić „kogoś ważnego” do jej wręczenia. Prestiż gazety rośnie, zwycięzca uśmiechnięty, a cała konkurencja kręci głową, mówiąc:
„jakim cudem przypadło mu to zwycięstwo i gratulacje, jak nic specjalnego nie reprezentuje”. Takim cudem, że często taki „konkurs” nie ma wcale na celu odnaleźć tego „naj”, a tego, który najbardziej wkręci siebie i innych w pęd po zwycięstwo w konkursie sms’owym o bzdurnie podanym tytule.
Kelner, którego prawie nikt nie zna, a który postanowił nakręcić znajomych na głosowanie na siebie np. w mediach społecznościowych zostaje kelnerem jakiegoś regionu. Koledzy, koleżanki zagłosują bo go lubią, może nawet klient namówiony przez kelnera, a może wreszcie sam wyłoży pół wypłaty bo chce być „najlepszy w regionie”.
Wiarygodność tego typu konkursów jest podważalna, a jednak zwycięzca otrzymując tytuł na Gali w świadomości wielu ludzi rośnie, przyćmiewa konkurencję i na jakiś okres czasu ma zysk. W ten zysk medialny pewnie sporo zainwestował. Ludzie nie wnikają, czy faktycznie uzasadniona jest nagroda, która się chwali. Po prostu myślą, że ma te zasługi największe w regionie i już. A czy ten plebiscyt faktycznie potwierdza jego zasługi?
Organizator nie podaje z ilu numerów telefonu wysyłano głosy.. może być, że bardzo dużo z jednego. A może ten, który czuł największą potrzebę zwycięstwa spośród zgłoszonych, zachęcił tak dużo osób do oddania głosu i wygrał. I czy to jest jakaś właściwa miara? Z drugiej strony wcale nie musiał wygrać, ale szkatułę organizatora napełniał aż do zakończenia głosowania sms’owego. Został nominowany, dał się urobić, a na dodatek przegrał. A nominować można każdego, wystarczy wysłać sms,a i włączyć do wyścigu jakąś osobę, instytucję, firmę.

Ktoś powie, że plebiscyt to tylko zabawa. Okej, więc dalej:

Dlaczego ranking budowany na podstawie SMS’ów to totalny „pic na wodę”? Co do samych nominacji, żeby to jeszcze jakieś wiarygodne gremium potwierdzało zasadność zgłaszenia uczestników. Ale po co? Lepiej nawymyślać tych kategorii i liczyć pieniądze w puli. Jest zainteresowanie, sms’y i sprzedaż gazety po kupony rośnie. Jedni chcą wesprzeć swoich znajomych, inni sami się wspierają, choćby po to by nie zostać z tyłu rankingu. Może lepiej, akurat w przypadku prywaty zainwestować te spore pieniądze w tradycyjną reklamę i nie dawać się wciągać w wyścig po „nieszczere złoto”.
Cóż, tu akurat „twoja wola panie”, każdy wydaje swoje pieniądze jak chce, albo liczy na innych, że dadzą się wciągnąć do tej plebiscytowej „kręcioły”.

O ile to właściciel np. firmy prywatnej śle na potęgę sms’y, wtedy można to potraktować jak „inwestycję” w reklamę – jaką jest ten powiedzmy „prestiżowy” tytuł. A co w przypadku, gdy sms’y wysyłane są z telefonów służbowych, albo np. tych utrzymywanych w instytucjach publicznych, państwowych? Podatnicy płacą!

Osobiście doświadczyłem kiedyś bardzo niesympatycznej, wręcz żenującej sytuacji w związku z tego rodzaju plebiscytem ze strony Kuriera z Lubelskiego. Mnie ta sytuacja utwierdziła w kompletnym braku przejrzystości i kompetencji do robienia takich masowych plebiscytów, przez tego typu masowe media. Zachowam to jednak dla siebie, nie chcąc ośmieszać wydawcy i robić przykrości osobom związanym z tym doświadczeniem.
Od tamtej chwili określam te akcje „wycieraniem czyjejś twarzy gazetą”, przy pomocy sms’ów nabijających portfel organizatora. I chodzi o takiego wydawcę, który postanowił masowo organizować plebiscyty. Jest pewna granica, czy chcemy szczerze docenić jakieś działania, czy zrobić z tego sposób na pozyskiwanie pieniędzy. O ile ranking w stosunku do ludzi znanych w danym środowisku, których zasługi też są znane, ma sens, o tyle „plebiscytowanie” na lewo i prawo powoduje wiele niedomówień.
Oczywiście można przymrużyć oko, potraktować to jak zabawę ..i osobiście tak zrobiłem. Jednak, gdy ostatnio usłyszałem relację, jak osoby prowadzące prywatną działalność nakręcają się w tym procederze, gdy w ich przypadku chodzi już o wybicie się wśród lokalnej konkurencji, zaczynam przyglądać się temu z niesmakiem, jak sprawom pokroju wyłudzeń.

Krótkie przykłady tych ostatnio wyjątkowo popularnych akcji (dla naiwnych):
———————
To od Państwa zależy, który lubelski kelner/kelnerka zdobędzie miano najsympatyczniejszego. Głosować można na dwa sposoby. Możemy wysłać pocztą lub przynieść osobiście do siedziby redakcji kupon z sobotniego wydania Kuriera Lu… (Uwaga! Ten etap głosowania już zamknęliśmy).
Oprócz tego możemy wziąć udział w głosowaniu SMS, które potrwa do 31 lipca do godz. 17. Wystarczy wysłać wiadomość na nr 723xx w treści wpisując „kelnerkl” a po kropce lub spacji numer przypisany wybranemu/wybranej kandydatowi/kandydatce (np. kelnerkl.1 lub kelnerkl 1). Koszt SMS to 2,46 zł z VAT.
———————
Galę zaszczycili obecnością i wręczali nagrody: senator dr hab. Józef Z… i dr Beata F…. – prorektorzy PW w Ch.., prof. A. – prorektor U, Awski – prezes okręgu Z.., An.. – reprezentujący Urząd Marszałkowski. Kur.. reprezentowali: prezes Dari.. i kierująca działem online red. E….
Najlepsi …. z całego województwa lubelskiego, zwycięzcy w naszym plebiscycie “…… na Medal”, odebrali nagrody w czasie uroczystej gali w Trybunale Koronnym.

Paweł Januszek, [email protected]

Autor: Paweł Januszek / Opolska TV [obrazek wyróżniający: scena z filmu Jak rozpętałem Drugą wojnę Światową – Franek Dolas ogrywa Arabów w szemraną grę]

Zachęcam do komentowania, dyskusji, podważania argumentów autora, a dla tych, którzy dostrzegają potencjał w tworzeniu projektu: Lokalny Portal internetowy Opolska TV do wsparcia w wyjątkowo prosty sposób na: www.zrzutka.pl/hfshcz. Tym, którzy już to zrobili serdecznie podziękowania!

 

 

Napisz komentarz

Udostępnij: